❮ artykuły
Masz trudność z odmawianiem, boisz się konfliktu albo czujesz winę po postawieniu granicy? Zapraszam Cię do przeczytania, skąd może brać się problem ze stawianiem granic i jak pomaga terapia poznawczo-behawioralna oraz terapia schematu.
Wiele osób regularnie boryka się z niezadowoleniem, że znów zgodziły się na coś, na co nie miały chęci bądź czasu. W gabinecie psychoterapii w Łodzi często pracuję z osobami, które mają trudność z wyrażaniem swoich potrzeb. Ponownie robią coś wbrew sobie i swoim wartościom oraz nadmiernie dostosowują się do oczekiwań innych. Tłumią swoją złość wynikającą z poświęcania własnych potrzeb, starając się zadowolić innych. Ewentualnie, kiedy już odmówią, dręczy je poczucie winy. Pierwszym krokiem jest wtedy uporządkowanie sobie, czym są granice psychiczne i dlaczego są ważne.
Przede wszystkim zdrowe granice nie są egoizmem. Istnieje przestrzeń pomiędzy chłodem i skupieniem jedynie na sobie a nadmiernym samopoświęcaniem się. Tą przestrzenią jest zauważenie, zrozumienie i nazwanie naszych potrzeb emocjonalnych i fizycznych. Stawianie granic jest właśnie takim komunikatem: „tu zaczynają się moje potrzeby, które teraz są dla mnie bardzo ważne. Muszę o nie zadbać, aby zdrowo funkcjonować".
Zatrzymanie się przy swoich potrzebach może pokazać, że z różnych powodów niedobre lub naruszające może być dla nas zgodzenie się na czyjąś prośbę. Właśnie wtedy zdrową granicą jest odmowa bez jednoczesnego niekończącego się tłumaczenia. Słowa „nie mogę tego zrobić" mogą w tym wypadku okazać się wystarczające.
Zdrowe jest też proszenie o przestrzeń, kiedy jej potrzebujemy. Granicą jest również rozmowa o naszych uczuciach w konkretnej sytuacji, zakomunikowanie naszego punktu widzenia i odczuwanego dyskomfortu. Może iść za tym jednoczesna prośba o znalezienie innego sposobu rozwiązania sprawy. Nie są to zachowania egocentryczne i niewłaściwe. Przeciwnie — to one mogą wyznaczać bezpieczną dynamikę w relacjach i zabezpieczać przed nadużywaniem siebie, a w efekcie często również przed żalem i złością wobec drugiej osoby.
Jednocześnie stawianie granic i komunikowanie swoich potrzeb często bywa szalenie trudne. Już jako dzieci często słyszeliśmy, że nie można myśleć o sobie, że trzeba się dzielić oraz że dobro innych jest najważniejsze. Skrajne przyjęcie takich przekazów prowadzi właśnie do poczucia winy, kiedy staramy się zadbać o swoje potrzeby. Może wtedy uruchamiać się w nas surowy, rodzicielski przekaz mówiący, że robimy coś złego. A przecież tak bardzo chcemy być dobrymi osobami i czasem jedynym znanym nam sposobem jest „people pleasing".
Dodatkowo bardzo możliwe, że mamy dziecięce doświadczenia złości rodzica, jego wycofywania się z bliskości, oskarżania nas o złe intencje wtedy, kiedy mówiliśmy o swoich potrzebach i staraliśmy się o nie zadbać. Przez lata naruszanie dziecięcych potrzeb było dominującym stylem wychowania. To generowało w dzieciach lęk przed odrzuceniem i krytyką, który często utrzymuje się również w dorosłości.
Ponadto poczucie odpowiedzialności za emocje innych i przekonanie, że jeśli odmówię, to komuś będzie przykro, skłaniają nas do pozwalania na przekraczanie swoich granic. Takie doświadczenia budzą lęk przed wyrażaniem swoich potrzeb w dorosłości. Stawiają również nierealistyczne wymagania względem siebie w celu zadowalania innych.
Zapis w pamięci emocjonalnej tego rodzaju doświadczeń powoduje, że dziś ponownie czujemy się winni lub źli. Jednak to poczucie winy nie musi oznaczać, że robimy coś złego. Może być wzorcem odczuwania zaczerpniętym z wcześniejszych relacji. Taki wzorzec, którego nauczyliśmy się w przeszłości, dziś skutkuje trudnymi emocjami, które można zatrzymać, nazwać, zrozumieć i przepracować. Na szczęście w terapii mamy narzędzia do zaopiekowania naszego Wewnętrznego Dziecka, dając mu przyzwolenie na wyrażanie swoich potrzeb i emocji. Często bywa to pomocne w nauce wyrażania zdrowych granic w dorosłości.
Mimo że może to początkowo bywać niekomfortowe, dobrym wstępem jest regularny „trening". Po pierwsze uczmy się zauważać i nazywać własne potrzeby. Jesteśmy nauczeni ignorowania tego, co w nas, dlatego często jest to zupełnie nowa umiejętność. Ćwiczmy małe odmowy, bez nadmiernego tłumaczenia się. Dajmy sobie przyzwolenie na to, że możemy się nie zgodzić. W końcu, jak głosi P. Coelho: „If you don't say no, your yes is meaningless" („Nie ma prawdziwego »tak« bez możliwości powiedzenia »nie«").
Kolejnym ważnym krokiem jest nauka tolerowania niezadowolenia innych. Zmiana przekonań w tym obszarze służy zrozumieniu, że niezadowolenie innych nie zawsze oznacza, że robimy coś złego. Terapia poznawczo-behawioralna oraz terapia schematu pomagają uczyć się przyjmowania różnych perspektyw rozumienia ludzkich zachowań, wzmacniać zdrową pewność siebie i budować zdrowe poczucie własnej wartości. Jednocześnie w terapii możemy pracować z lękiem przed odrzuceniem. Celem jest budowanie szczerych relacji — bez żalu, złości i nadużywania siebie.
Jeśli zauważasz, że trudno Ci mówić „nie", często ignorujesz własne potrzeby albo bierzesz odpowiedzialność za emocje innych osób, może to być obszar, któremu warto przyjrzeć się bliżej w terapii.